Pokazywanie postów oznaczonych etykietą architektura krajobrazu. Pokaż wszystkie posty

Ogród botaniczny Chenshan w Szanghaju



Ogród botaniczny w Szanghaju znajduje się około 30 km od centrum miasta. Składa się z 35 ogrodów tematycznych i zajmuje przestrzeń 200 hektarów. Ogromna przestrzeń! Ciężko zobaczyć wszystkie najciekawsze i najpiękniejsze miejsca, ponieważ wszystko tutaj zapiera dech w piersi. Zatrzymywałam się co krok, żeby zrobić kolejne takie samo zdjęcie, tylko z innej perspektywy. Spędziłam tam ponad 4 godziny i nie mogę się doczekać kiedy znowu tu wrócę! Nie udało mi się zobaczyć wszystkiego. Pogoda niestety znów nie dopisała. Zdecydowanie lepiej byłoby wybrać się wiosną, kiedy wszystko w ogrodzie zakwita.


Plan ogrodu zawarty jest w okręgu, który zawiera jezioro, ogród wewnętrzny i górę Chenshan. Zgodnie z ideą projektu pierścień symbolizuje kulę ziemską, góra i niebo odbijające się w jeziorze definiowane są jako tradycyjne chińskie motywy. Wydzielone są też poszczególne kontynenty i zostały zróżnicowane ze względu na roślinność tam występującą. Ogród powstał tuż przed EXPO 2010 w Szanghaju, którego slogan głosił: „Better city, better life”. Koszt całego przedsięwzięcia wyniósł niecałe 320 milionów dolarów..!





Najczęściej odwiedzanym miejscem jest Quarry Garden, który został idealnie wpasowany w teren byłego kamieniołomu. Projekt został oznaczony wieloma nagrodami, w tym prestiżowej organizacji American Society of Landscape Architects (ASLA). Imponująca konstrukcja schodów z zadaszeniem ze stali prowadzi do tafli jeziora. Schodząc po wijących się schodach po prawej stronie widzę skały, po lewej głębię jeziora wraz z widokiem na jedyny wodospad w Szanghaju! Następnie przechodzę przez drewniane pomosty, aby dotrzeć przez tunel w górze do Ogrodu Tradycyjnej Medycyny Chińskiej.




Z północnej części ogrodu podziwiam rośliny tropikalne, które znajdują się w szklarniach o morfologicznej formie budynków. Znajdują się tu gatunki z każdej strony świata. Imponującą kolekcję można podziwiać również z podwyższonych, szklanych ścieżek.




Na terenie ogrodu znajduje się plac zabaw dla dzieci. Nie jest to typowy plac zabaw! „Bezpieczne” nawierzchnie pokrywają małe górki, na których maluchy mogą się bawić. Nawet my, mimo deszczowej pogody, nie mogliśmy się powstrzymać i spróbowaliśmy wszystkich atrakcji. Obok placu zabaw na jeziorze jest mała wysepka, na której znajduje się dom na drzewie.



Blind Garden- przeznaczony dla osób niewidomych i niedowidzących jest jednym z ogrodów tematycznych. Zaprojektowany został tak, aby w sposób celowy i zintensyfikowany oddziaływać na zmysły pozawzrokowe. Czerwone barierki, tablice napisane Brajlem, nawierzchnie z różnych materiałów. Rośliny zostały dobrane w taki sposób, aby wydzielały intensywny zapach oraz posiadały różnorodne faktury i kształty liści i kwiatów.




Ponadto, warto zobaczyć ogrody Ameryki Północnej, w zachodniej części, gdzie stworzono suche potoki z roślinności i kamieni. Trafiłam tam trochę przypadkowo. Prostota, a zarazem sztuka kompozycji roślinnej zrobiła na mnie największe wrażenie.

Mam nadzieję, że uda mi się tu wrócić na wiosnę!


 p.s. Zdecydowanie odradzam wszystkim jedzenia w tutejszym barze i stołówce. Nigdy... przenigdy... nie jadłam nic gorszego!! Chiński fastfood już brzmi źle, ale to co dostałam przerosło wszystkie moje najgorsze oczekiwania... Zimne, niedobre, tłuste, drogie... po prostu złe! A frytki chyba tylko leżały koło ziemniaka...

md

Dla zainteresowanych :)))
1. http://landarchs.com/is-chenshan-botanical-garden-the-new-way-to-learn-and-relax/
2. http://www.landezine.com/index.php/2015/02/chenshan-botanic-garden-shanghai-valentien-landscape-architects/
3. http://www.valentien.de/fileadmin/user_upload/Intro/Botanischer_Garten_Shanghai/Botanischer_Garten.pdf

Suzhou Museum


Nie jestem największą miłośniczką muzeum. Kojarzą mi się z nudnymi wystawami i dużą ilością informacji. Jednak tym razem, zdecydowałam się pójść do Muzeum Suzhou tuż po tym jak zobaczyłam bryłę budynku, która została zaprojektowana przez światowej sławy architekta I.M.Pei, którego możemy kojarzyć z piramidą na dziedzińcu Luwru w Paryżu.
Ciekawa minimalistyczna forma jest połączeniem modernistycznych, prostych wnętrz i klasycznej, tradycyjnej architektury oraz ogrodów chińskich. Budynek pośród zabytkowej architektury Suzhou wpisuje się doskonale. Biel i szarość – kolory dominujące nawiązują do tradycji, forma za to jest bardzo nowoczesna. Elewacja budynku złożona jest z mniejszych białych plastrów połączonych ciemnoszarymi kafelkami, co przypomina układankę z papieru.




Dziedziniec główny jest otwarciem widokowym pomiędzy bramą a budynkiem. Drzwi wejściowe to trzy połączone koła zamknięte w kwadracie, które prowadzą do głównego z holu z oszkloną ścianą z widokiem na ogród. Z przestronnego holu ciągną się korytarze do kolejnych sal z wystawami. Wnętrza muzeum, również są utrzymane w tonacji bieli i szarości, za to ich forma jest geometryczna. Znajduje się tam ponad 3000 dzieł takich jak chińskie malarstwo, kaligrafia czy rękodzieło. Najbardziej jednak podobało mi się w sklepiku z pamiątkami, gdzie można znaleźc piękne, wyjątkowe pamiątki.



Ogród Suzhou Muzeum jest jego przedłużeniem i nawiązaniem do Humble Administrator Garden – Ogrodu Pokornego Zarządcy, który znajduje się tuż obok, przedzielony wysokim murem.
Ogrody muzeum nie są zagospodarowane w konwencjonalny sposób. Architekt skupił się na nowoczesnym podejściu do projektowania z wykorzystaniem tradycyjnych elementów.
Głównym elementem ogrodu jest ogromny staw z mostkiem w kształcie zygzaka. Nie jest on poprowadzony w linii prostej, zgodnie z dawnymi wierzeniami, aby odpędzić złe duchy. W wodzie odbija się bryła budynku oraz kamienne góry. Jest to imponująca kontrukcją przypominająca chiński krajobraz, a w tle rosną bambusy.

Ogrody Suzhou Muzeum są przykładem nowoczesnej chińskiej architektury krajobrazu, doskonałego połączenia i dopełnienia architektury z ogrodem oraz wkomponowanie w istniejącą przestrzeń.
Wstęp do Muzeum jest darmowy!

Podczas wizyty napotkałam się na grupę mnichów tybetańskich! :D
md

Campus Xiangshan



Campus Xiangshan w Hangzhou otoczony jest wzgórzem Xiang. Pierwszy etap projektu rozpoczęto w 2001 roku a zakończono w 2004. Składa się z 10 budynków. Zlokalizowany na obrzeżach miasta. Wiązało się to z trudnościami w komunikacji, z powodu niewystarczająco rozwiniętej infrastuktury. Jednakże, profesorowie uczelni oraz architekci postanowili jak najlepiej wkomponować architekturę w naturalne środowisko, tworząc harmonijną całość z dala od centrum miasta.

W wyniku tego, powstała idea „Wielkiego Dziedzińca” w myśl tradycyjnej szkoły chińskiej, przestrzeń zaprojektowana w jedną spójną formę składając się na dwie równe części: architekturę oraz otoczenie- naturę. Budynki kontrastują z górami dając poczucie integralności oraz zmienności. W zamyśle każdy budynek posiada trzy dziedzińce. Zróżnicowane ukształowanie terenu pozwoliło zmniejszyć poczucie ciężkości budynków, wykonanych z wszechobecnego betonu. 





Rozmaite zastosownia. Nie zawsze architektura jest tu funkcjonalna. Główny architekt Wang Shu (odznaczony nagrodą Pritzkera!) bawi się kształtami i formami. Zaskakują ogromne, nieproporcjonalne drzwi, przypadkowo rozmieszczone okna, czy też ukośna klatka schodowa tworząca swoistą elewację budynku, zasłaniającą przy tym okna.

Ponad 7 milionów dachówek z recyklinu pochodzących z różnych okresów, użyto w elewacji budynków (zawieszone na linach przy oszklonych ścianach), kontrukcji i obiektach małej architektury. Pozwoliło to, nie tylko zmniejszyć koszty oraz zużycie surowców, ale też pokazuje jak mądrze projektować przestrzeń, nadając jej wyjątkowy charakter.







W akademikach na każdym piętrze znajdują się małe daszki, okapy. Niecodzienne rozwiązanie. Pytam, skąd ten pomysł. Ponoć podczas deszczowych dni spływające krople deszczu mają uspokajać studentów oraz dać im natchnienie!
Campus zaprojektowany jest z myślą o studentach. Niezliczone miejsca spotkań, przestrzenie gdzie mogą zobaczyć się przelotem, spędzić czas. Kantyny, bary i sale otwarte dla studentów, gdzie mogę pracować.
W jednym z budynków zlokalizowana jest galeria z obszerną wystawą poświęconą ewolucji mebli na przestrzeni wieków oraz wystawa historii teatru cieni.
Campus przyciąga także mieszczkańców ze względu na różne możliwości aktywności i spędzenia wolnego czasu. Jeziorka oraz stawy tworzą przy tym magiczną atmosferę.
Modernistyczna architektura z wykorzystaniem tradycyjnego designu. Największe wrażenie robi jeden z budynków, którego dach przypomina górę. Imponujące! Nic, tylko studiować w tak pięknym miejscu.





md

Wesołe jest życie staruszka...


Wesołe jest życie staruszka
Wesołe jak piosnka jest ta
Gdzie stąpnie, zakwita mu dróżka
I świat doń się śmieje: ha ha


Złoty wiek w żadnym kraju nie jest usłany różami, ale w Chinach starość zdaje się być bardziej radosna, beztroska i barwna. Seniorzy, których się widuje są jakby szerzej uśmiechnięci, szczęśliwsi. Wiele czynników wpływa na ten stan. Największą różnicą pomiędzy polskimi a chińskimi seniorami jest to, że ci drudzy całe dnie spędzają razem. Wśród równolatków – przyjaciół, znajomych, uczestników grupy do której należą. Gromadzą się w miejscach publicznych by wspólnie tańczyć, śpiewać, grać muzykę, grać w chińskie szachy, gry karciane i wiele innych. Spacerując po parku co chwile widzi się taki obrazek: po lewej pięć pań delikatnie buja się w rytmie orientalnej muzyki,  kilka kroków dalej ktoś tańczy tango, następnie jacyś dziadkowie żywiołowo komentują grę w pokera (Na pieniądze! A to przecież zabronione w Chinach!), a tu z kolei dwadzieścia pań trenuje chiński fitness. Towarzystwo 60 lat +! Taki widok długo zapada w pamięć. Wielu trzydziestolatków mogłoby pozazdrościć tak „napiętego” od ciekawych zajęć planu dnia.
Seniorzy tutaj mają wiele zainteresowań, są wysportowani, szczupli, mają energię życiową. Poprzez to, że całe dnie spędzają w ruchu i na wolnym powietrzu ich ciała są zdrowsze i piękniejsze. Naprawdę czasem nie można uwierzyć że np. ta pani ma 70 lat, wygląda na 55 i jeszcze tak żwawo tańczy!

 
 
 

Kluczem do szczęśliwego życia nie tylko na stare lata są przyjaciele. Poprzez spędzanie czasu z innymi ludźmi nadajemy naszemu życiu sens. To bardzo ważne w latach złotej jesieni gdy zabiegane, spracowane dzieci nie odwiedzają już tak często jak kiedyś. Zwłaszcza w Chinach, gdzie rodziny mają zazwyczaj tylko jedną pociechę, która gdy dorośnie nierzadko pracuje setki kilometrów od rodziców. Chińscy seniorzy starają się nie zamykać w domu, wychodzą by spędzić miło czas ze znajomymi. Kolejnym powodem dla którego to robią jest przeszłość. Chiny jako państwo socjalistyczne stworzyło odmienny od naszego „styl życia”. Chodzi o chiński kolektywizm. Wspólna praca, wspólne jedzenie w kantynie, wspólne życie. Dzisiejsi 70 latkowie są przyzwyczajeni do takiego stanu rzeczy –nie wyobrażają sobie działania w pojedynkę
 
 

Jedną z najbardziej zaskakujących różnic pomiędzy Polską a Chinami jest zadziwiająca prostota działania. W Chinach wystarczy tylko odrobina wolnej przestrzeni, radio na baterię wiszące na pniu drzewa i voilà! Szkoła tańca gotowa! Duże, płaskie płyty chodnikowe? Idealne miejsce do trenowania chińskiej kaligrafii albo do puszczania bączków! Każdy znajdzie coś dla siebie. Organizowanie tutaj takich aktywności jest o niebo prostsze. W Polsce musielibyśmy mieć zezwolenie, płacić ZAiKS i jeszcze się wszystkim tłumaczyć!
Wędrując przez bulwar w Changshy można zobaczyć wiele uśmiechniętych pomarszczonych twarzy. Chińscy seniorzy widywani w parkach powinny być wzorem do naśladowania. To co, za 10-50 lat widzimy się w parku?

es